Aleja prezentów


UWAGA. DOMENA NA SPRZEDAŻ. MOŻLIWA SPRZEDAŻ CAŁEGO FUNKCJONALNEGO SKLEPU INTERNETOWEGO.
Wstępne pozycjonowanie na frazy: decoupage sklep, sklep decoupage, galeria decoupage, decoupage galeria, prezent decoupage, aleja prezentów, prezenty decoupage.
KONTAKT W SPRAWIE ZAKUPU DOMENY

newsletter

Jeżeli chcesz być na bieżąco informowany o naszych produktach, nowościach ze świata decoupage - wpis swój email

Co to jest decoupage?

Decoupage to znana od wieków sztuka ozdabiania przedmiotów wycinankami z papieru. Nazwa "decoupage" pochodzi od francuskiego czasownika " decouper" co oznacza wycinać i odnosi się do sztuki ozdabiania papierowymi wycinankami różnych przedmiotów, począwszy od małych pudełeczek  po meble. Decoupage przeżywał największy rozkwit w Europie pod koniec XVII i na początku XVIII wieku, głównie dzięki rozwojowi stosunków handlowych ze wschodem. Wraz z otwarciem szlaków handlowych do Chin w XVII w. holenderska Kompania wschodnio-indyjska zaczęła...


...importować do Europy nie tylko przyprawy korzenne, ale także naczynia z laki i porcelanę. W 1682 r. Ludwik XIV otrzymał w prezencie od ambasadora Syjamu stolik z czerwonej laki. Nigdy wcześniej nie widziano takich przedmiotów w Europie i wkrótce wyroby z laki zaczęły budzić powszechny podziw. Wśród szlachty zapanował taki popyt na malowane łąkowe cudeńka, że europejscy stolarze postanowili naśladować mistrzów z Azji, tworząc tzw. „chinoiserie". Słynni artyści szkicowali swoje projekty na panelach i parawanach, które następnie były wypełniane kolorami przez czeladników. Mimo to nadal nie mogli zaspokoić rosnącego popytu i wkrótce doszło do masowej produkcji wzorów. Czeladnicy wycinali, malowali i naklejali szkice na panele, parawany, stoliki, pudełka i inne przedmioty z drewna, które następnie powlekali lakierem. W Wenecji technika ta zyskała miano „lacca contrafatta".Nowa sztuka wzbudzała tak duże zainteresowanie, że decoupage szybko stał się obowiązkowym hobby dam na wszystkich dworach Europy. Wycinano wszystko, co się dało, jak pisze w liście z początku XVIII stulecia niejaka Mme Aisse: „Właśnie zajmujemy się nową pasją i wycinamy kolorowe sztychy... Każda dama, mała i duża, coś tnie. Wycinanki te nakłada się na arkusze tektury i lakieruje. Niektóre książki i sztychy kosztują nawet 100 lirów za sztukę. Jeżeli ta moda utrzyma się dłużej, potną nawet Rafaela!". W rzeczy samej, we Francji Maria Antonina i damy jej dworu nie oszczędziły dzieł sławnych artystów, Bouchera i Fragonarda. Decoupage z 1780 r. jest opatrzony podpisem: „Decoupure faite par la Reine", czyli „Decoupage Królowej". W Anglii technikę malowania laki nazywano „japońszczyzną". W 1762 r. Robert Sayer wydał książkę z ponad 1500 projektami decoupage'u, które można było „łączyć w grupy lub umieszczać pojedynczo". Należało je „wycinać starannie nożyczkami lub ostro zakończonym nożem... smarować od spodu mocną gumą arabską lub cienką warstwą klajstru". Następnie należało całość pociągnąć siedmioma warstwami lakieru, chociaż autor pisał, aby „jeszcze lepiej było ich dwanaście". W 1772 r. Mary Delany odkryła nowe hobby, „kolaże z kwiatów". Jak większość zamożnych dam swojej epoki, zajmowała się różnymi pracami ręcznymi i świetnie radziła sobie z haftem, wykonywaniem ozdób z muszelek i malowaniem pejzaży. Była zapaloną ogrodniczką i przyjaźniła się ze znanymi botanikami. Wzorując się na prawdziwych kwiatach, wycinała z kolorowego papieru maleńkie płatki, liście i inne części roślin. Jej mistrzostwo polegało na zestawianiu ze sobą różnych odcieni tego samego koloru, jak robią artyści-malarze. Następnie naklejała je, warstwa po warstwie (używając do tego prawdopodobnie białka z jajek lub kleju z mąki i wody), na czarne tło. Na obraz jednej rośliny składały się setki elementów. Mary Delany oddała się swojemu nowemu hobby, gdy miała 72 lata i przez kolejną dekadę stworzyła ponad tysiąc papierowych „mozajek", jak je nazywała. Jej wspaniałe kolaże można obecnie podziwiać w British Museum w Londynie. Innym miejscem do wystawiania decoupage'y stały się w XVIII w. gabinety rycin. Brytyjska arystokracja urządzała je w wiejskich rezydencjach, dekorując cały pokój oryginalnymi rycinami, czasem przywożonymi z modnych wojaży po Francji i Włoszech. Ryciny podobnej wielkości umieszczano w symetrycznych rzędach, pokrywając nimi całą powierzchnię ścian. Wszystkie miały wycinane ramki, które przyklejano bezpośrednio do ścian i łączono papierowymi wstążeczkami, sznureczkami i kokardkami. Grupa rycin miała zwykle jakiś temat przewodni. Na początku XIX w. moda na azjatyckie wyroby z laki przeminęła. Pojawiła się ponownie w epoce wiktoriańskiej, ale w nieco zmienionej formie. Zaczęto wówczas ozdabiać parawany wycinankami przedstawiającymi postacie z bajek, dzieci i zwierzęta. Takie ogromne, składane parawany często umieszczano w wiktoriańskich pokojach dziecięcych i pokrywano ich powierzchnię przypadkowo naklejanymi motywami. Za panowania królowej Wiktorii w Anglii produkowano masowo arkusze barwnych papierów z gotowymi wytłaczanymi rysunkami. Z nich powstawały ulubione przez wiktoriańskie damy obrazki: cherubinki, stroje i kwiaty. Każda szanująca się angielska lady miała albumy, w których przyklejała kompozycje wycinanek i fragmenty wierszy. Nie były to jednak zwykłe zeszyty na wycinki. W napisanej w 1938 r. książce Silhouettes (Sylwetki) autorka E. Nevill Jackson mówi o nich: „To wspaniałe, stare albumy z perfumowanymi walentynkami, sercami i strzałami, kolorowymi wycinankami i miniaturowymi pejzażykami, przyklejanymi starannie rękami naszych ciotek i prababek... między kartkami starego albumu możesz trafić na niejeden skarb".
Pod koniec XIX w. decoupage na krótko rozkwitł ponownie w manii ozdabiania wyrobów ze szkła papierowymi wycinankami na podobieństwo chińskiej i drezdeńskiej porcelany. Umieszczano je wewnątrz naczynia, które następnie malowano w środku, aby nadać mu kolorowe tło. Po tym okresie decoupage znów odszedł w zapomnienie, aby przeżywać swój renesans dopiero w naszych czasach.
Powrót do tego tradycyjnego rzemiosła spowodowały prawdopodobnie dwa czynniki. Po pierwsze, sprzeciw wobec prostoty mebli z surowego drewna spowodował powrót do dekoracyjnych farb na ścianach i zdobień na sprzętach. Po drugie, wprowadzenie na rynek łatwych w użyciu, szybkoschnących wodnych lakierów zdecydowanie ułatwiło sztukę decoupage'u. Ponowne zainteresowanie decoupagem zbiegło się z rozwojem rynku materiałów i przyborów potrzebnych do uprawiania tej sztuki. Powstały niezliczone firmy, które produkują gładkie, gotowe do ozdabiania przedmioty, takie jak tace, pudełka czy kosze - wystarczy tylko wybrać odpowiedni artykuł, bez potrzeby przeszukiwania sklepów ze starociami.
Dzisiejsza sztuka decoupage'u przybiera wiele form. Oryginalne czarno-białe XVIII-wieczne projekty i wiktoriańskie wycinanki pojawiają się w książkach z materiałami do powielania. Dzięki temu rozwinęły się style, które zaspokoją wszelkie gusta. Trzeba jednak uważać - nowi adepci decoupage'u potrafią tak mocno zaangażować się w swoje hobby, że pochłania ich ono bez reszty, zupełnie jak damy na dworach Francji i Włoch w XVIII w.!
Wersja do druku